Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii utrzymuje dotychczasowy obowiązek sprzedawcy z urzędu do zakupu zaoferowanej energii elektrycznej wytworzonej w OZE, jednak istotnie modyfikuje zasady określające cenę takiego zakupu.
Zgodnie z obecnymi przepisami zakup energii odbywa się po średniej cenie sprzedaży energii elektrycznej w poprzednim roku kalendarzowym. W 2011 roku było to 198,90 zł/MWh.
Zgodnie z prognozą zawartą w „Polityce energetycznej Polski do 2030 r.”, sam wzrost cen związany z przejściem na częściowy oraz pełen system aukcyjny będzie skutkować gwałtownym wzrostem cen energii elektrycznej (zgodnie z prognozą o ponad 52 zł w roku 2013 oraz 74 zł w roku 2020).
Zgodnie z prognozą Agencji Rynku Energii cena energii elektrycznej na rynku hurtowym w 2013 roku (pierwszym roku działania nowego systemu wsparcia) ma wynosić 237,90 zł/MWh czyli o 39 zł/MWh więcej niż cena urzędowa. W roku 2020 cena na rynku hurtowym ma wynosić zgodnie z prognozą 341,60 zł/MWh, a cena urzędowa nie powinna przekroczyć 236,42 zł/MWh. Różnica pomiędzy ceną urzędową a ceną rynkową w 2020 r. może tym samym przekraczać 105 zł/MWh.
Kancelaria prawna Baker&McKenzie w swojej analizie przepisów projektu ustawy o OZE stwierdza: „konstrukcja ceny urzędowej jest więc dla inwestorów niekorzystna i zniechęca do kontraktowania energii elektrycznej w relacji ze sprzedawcami z urzędu. Jednak Projekt wprowadza bardzo dotkliwe, negatywne konsekwencje dla wytwórców, którzy nie zdecydują się sprzedawać energii elektrycznej do sprzedawców z urzędu po cenie urzędowej.”
Zgodnie z art. 41 ust. 3 Projektu: „W przypadku, gdy sprzedaż energii elektrycznej lub paliwa gazowego wytworzonego z odnawialnych źródeł energii w instalacji odnawialnego źródła energii przyłączonej do sieci dystrybucyjnej lub przesyłowej znajdującej się na terenie obejmującym obszar działania tegosprzedawcy z urzędu, oferowanej przez przedsiębiorstwo energetyczne, następuje po cenie wyższej niż cena zakupu, określona w art. 38, potwierdzenie wytworzenia tej energii elektrycznej w postaci świadectwa pochodzenia lub świadectwo pochodzenia biogazu nie przysługuje.”
Przepis „nie jest precyzyjny i budzi szereg wątpliwości interpretacyjnych. Literalne brzmienie przepisu wskazuje, że sankcje w postaci utraty prawa do otrzymania świadectw pochodzenia (<zielonych certyfikatów>) należy odnosić do każdego przypadku sprzedaży energii elektrycznej powyżej ceny zakupu określonej w art. 38, niezależnie od tego do kogo taka energia jest sprzedawana (przepis odnosi się do energii elektrycznej <oferowanej przez przedsiębiorstwo energetyczne> i nie zawęża kręgu adresatów takiej oferty np. do sprzedawcy z urzędu).” – czytamy w opinii prawnej.
„Wprowadzenie przepisu, który uzależniałby prawo do uzyskania zielonych certyfikatów od dokonywania sprzedaży energii elektrycznej do sprzedawcy z urzędu po cenie nie wyższej niż cena urzędowa, skutkowałoby powstaniem faktycznego monopolu sprzedawców z urzędu na zakup energii elektrycznej z OZE i wykluczeniem z tego rynku innych odbiorców” – pisze w swojej opinii Baker&McKenzie.