Firmy nie będą już masowo schodziły z kontraktów drogowych – najbardziej ryzykowne zadania zbliżają się do końca realizacji. Teraz należy się spodziewać fali pozwów dotyczących roszczeń finansowych na duże kwoty. – Skarb Państwa te roszczenia przegra – mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Najgorzej, jeśli wyroki będą zapadały po zakończeniu obecnej perspektywy unijnej. Wtedy nie będzie źródła sfinansowania dodatkowych kosztów.
Najbardziej ryzykowne kontrakty zbliżają się do końca okresów realizacji. Oznacza to, że w krótkim okresie nie powinno już dochodzić do masowych zejść z kontraktów drogowych. – Najgorszy okres mamy już za sobą – mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa– Rynek chyba dotknął dna, teraz powoli od tego dna zaczyna się odbijać – stwierdza Jan Styliński.
Mowa o sytuacji generalnych wykonawców, którzy podpisywali wieloletnie umowy na budowę dróg w latach 2015-2017. To przede wszystkim oni zostali dotknięci gwałtownym wzrostem cen materiałów budowlanych i wzrostem kosztów robocizny. – Firmy te zostały skonfrontowane z sytuacją, której nie były w stanie przewidzieć na etapie składania ofert – zauważa Jan Styliński. Dla części podmiotów skończyło się to drastycznym spadkiem rentowności, nawet do wartości ujemnych, dla innych utratą płynności finansowej uniemożliwiającą wywiązywanie się z zadań – jak choćby w przypadku Energopolu Szczecin (kondycja małych i średnich firm, które mają bardziej elastyczne i obejmujące krótsze okresy umowy jest dobra – według danych GUS rentowności tych podmiotów są na poziomie 7-11 proc.).
– To sytuacja, w której Skarb Państwa mógłby pomóc – mówi Jan Styliński. – Chętni do pomocy byli, ale zabrakło odwagi – dodaje. Przedstawiciel organizacji branżowej nie ma jednak wątpliwości, że skutki braku skutecznych mechanizmów waloryzacji kontraktów z tamtego trudnego okresu dopiero odczujemy.
Będą pozwy. Kiedy wyroki?
– Teraz duże firmy, które przetrwały, będą składać do sądów roszczenia na duże kwoty. Skarb Państwa te roszczenia przegra – uważa prezes PZPB. – Nie w stu procentach, ale nawet jeśli będzie to 50-60 procent i dołożymy do tego odsetki, powstanie kwota, która nie pozostanie bez wpływu na rynek – stwierdza, przypominając, że według wyliczeń Federacji Przedsiębiorców Polskich oraz CALPE skutki braku waloryzacji mogą wynieść od 6 do 11 mld zł.
Jan Styliński zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Jeśli sprawa nieprzewidywalnego wzrostu cen trafi do sądów, jest mało prawdopodobne, że rozstrzygnięcia w postaci prawomocnych wyroków zapadną przed zakończeniem obecnej perspektywy finansowej.
Natomiast po roku 2023 ich skutków nie będzie można finansować ze środków unijnych. Nie będzie więc źródła, z którego będą pokrywane skutki ewentualnych przegranych przez Skarb Państwa wyroków. – Jako podatnicy zapłacimy za ten dodatkowy koszt niedoszacowanych kontraktów i nieudolności Skarbu Państwa w rozwiązywaniu tego problemu – zaznacza przedstawiciel branży.
Słaba budowlanka – słaba gospodarka
Koszty poniesiemy w każdej sytuacji, także wówczas gdyby przedsiębiorcy przegrywali przed sądami. – Nawet jeśli firmy nie wygrają, to za parę lat rynek popadnie w kryzys, pogorszy się kondycja ekonomiczna kraju, spadnie PKB. Wraz ze spadkiem siły sektora, który zwykle ciągnął całą gospodarkę, osłabią się także inne powiązane z budownictwem sektory – mówi Jan Styliński.
– Skarb Państwa nie potrafi podejść do obiektywnej sytuacji, która miała miejsce na rynku, bo kieruje się jednak osobistymi obawami – ocenia. – Obecny rząd zrobił [ze wzrostem cen] to samo co poprzedni w zakresie VAT. Wtedy rząd nie zmierzył się z problemem, bo mu nie starczało odwagi albo pieniędzy, a potem Skarb Państwa tracił dziesiątki miliardów złotych. Teraz podobnie rząd, którego kadencja się właśnie kończy, nie zmierzył się z waloryzacją. Dopuścił się zaniechania, które będzie kosztowało co najmniej trzy razy tyle, co w sytuacji gdyby tego zaniechania nie było – podsumowuje prezes PZPB.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.